To pytanie bardzo dobrze podsumowuje wagę stereotypów, które towarzyszą wielu zawodom i dzielą je na „męskie” i „żeńskie”. Często potrafimy zdyskwalifikować niektóre zajęcia tylko na podstawie takich uprzedzeń. No bo jak to facet mógłby być pielęgniarką? Przecież dziewczyna nie może zostać hydraulikiem…
Sam język nam takie rozważania skutecznie utrudnia i utrwala stereotypy. Pielęgniarz brzmi jakoś niezgrabnie, hydrauliczka też dziwnie. Tymczasem te utarte stwierdzenia nie mają właściwie odzwierciedlenia w rzeczywistości. Jasne, że istnieją psychiczne różnice między kobietami i mężczyznami, ale jak mówi specjalizująca się m.in. w psychologii stereotypów profesor Eugenia Mandal „mają one charakter ogólny i ujawniają się przy porównywaniu grup kobiet i mężczyzn jako zbiorowości. Konkretni zaś kobieta i mężczyzna mogą być natomiast bardziej do siebie podobni niż np. inne dwie kobiety lub dwóch mężczyzn.” Innymi słowy, średnio kobiety częściej mają dany zestaw cech, a mężczyźni inny, ale nie mówi to nic o konkretnej osobie. Sam sukces w poszczególnych zawodach zależy tylko od cech, predyspozycji i umiejętności, które dana osoba posiada.
Mężczyźni w zawodach „kobiecych”
Pozostańmy przy wcześniejszym przykładzie pielęgniarki jako kobiecego zawodu. O swoich przemyśleniach na ten temat na Instagramie pisze Mateusz Sieradzan, który prowadzi konto @panpielegniarka i skutecznie zwalcza stereotypy na temat tego zawodu. Zadaje pytanie „kobiecy, czyli jaki?”.
Z jednej strony można się zastanowić czy zawód pielęgniarki jako taki jest jakoś szczególnie kobiecy? Czy potrzebne są do niego cechy szczególne kobietom? Na pewno ważna jest cierpliwość i empatia. Z drugiej strony w pracy niezwykle przydają się też zimna krew i siła fizyczna – cechy tradycyjnie przypisywane mężczyznom. Poza tym, czy chłopak nie może być empatyczny i cierpliwy?
Podobnie sprawa wygląda z innymi zawodami tradycyjnie kojarzonymi z kobietami, takimi jak praca nauczyciela, stewardessy… Tak jak w przypadku wielu innych zajęć, i tu odnajdą się osoby z różnymi cechami i niekoniecznie tylko kobiety.
Kobiety z „męską” pracą
O tym, że kobiety mają swoje miejsce w zawodach zdominowanych przez mężczyzn, mówi się trochę częściej. Popularne są organizacje takie jak Women in STEM, organizowane są wydarzenia i projekty zachęcające dziewczynki do pracy w sektorach związanych z nowymi technologiami, informatyką…
Feminizują się też zawody, które kiedyś uważano za typowo męskie. Dobrym przykładem jest zawód lekarza. Kiedyś domyślnie myślano o lekarzu jako o mężczyźnie, ale dziś nie jest to już wcale oczywiste. W 2025 roku ogłoszono, że liczba lekarek we Francji po raz pierwszy przekracza liczbę lekarzy. Coraz więcej kobiet wybiera również „męskie specjalizacje” takie jak chirurgia.
Koronnym przykładem sztuczności podziału na zawody męskie i żeńskie jest historia słynnych kobiet-programistek z czasów II Wojny Światowej zajmujących się pracą przy jednym z pierwszych komputerów – ENIAC. W zespole badawczym znalazły się Ruth Teitelbaum, Kathleen Antonelli, Jean Bartik, Betty Holberton, Marlyn Wescoff Meltzer i Frances Bilas Spence.
Mówiąc o męskich stanowiskach, nie sposób nie wspomnieć o rolach kierowniczych. To one w dalszym ciągu są w dużej mierze kojarzone z panami. Tymczasem jak podkreśla wspomniana profesor Mandal kobiety, które „w rozwiązywaniu konfliktów zawodowych preferują raczej strategie kompromisu i dostosowywania” mogą być w tych rolach skuteczniejsze od wielu mężczyzn, którzy z kolei „chętnej wybierają mniej pożądaną z perspektywy interesów grupowych – rywalizację”.
Na koniec
Jedno jest pewne – w 2025 roku nie powinniśmy postrzegać zawodów przez pryzmat płci. Powinniśmy skupić się na cechach i predyspozycjach. Oczywiście, że część z nich średnio częściej przejawia się u danej płci – czy jest to wynik wrodzonych cech, czy socjalizacji nie mnie rozstrzygać, zresztą nie w tym tkwi sedno problemu. Najważniejsze to nie zamykać się na możliwości tylko dlatego, że są „kobiece” lub „męskie”.
Sfinansowane ze środków UE. Wyrażone poglądy i opinie są jedynie opiniami autora lub autorów i niekoniecznie odzwierciedlają poglądy i opinie Unii Europejskiej lub Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji. Unia Europejska ani podmiot udzielający dotacji nie ponoszą za nie odpowiedzialności.