emiliadanczak

28 lipca 2023

Hackathon — co to właściwie jest?

Aktualności

Hackathon — coraz częściej słowo to pojawia się w przeróżnych kontekstach, ale co właściwie oznacza? Czy skrywa za sobą elitarne wydarzenie dla programistów, czy może zupełnie coś innego?

Czym są hackathony, czy każdy może w nich brać udział, czy są skierowane tylko do nielicznych wybranych?… Na czym to w ogóle polega? – Na te i inne pytania odpowie Paulina Karcz, jedna z organizatorek HackYeah – największego hackathonu w Polsce.

Emilia Dańczak: Czy mogłabyś opowiedzieć, czym jest hackathon?

Paulina Karcz: Hackathon, najprościej ujmując, jest wydarzeniem podczas którego spotyka się grupa ludzi, aby rozwiązać jakiś problem.

Wyzwanie zazwyczaj zależy od organizatora – może być jedno, może ich być kilka, a nawet kilkanaście. Uczestnicy łączą się w zespoły, które ze sobą rywalizują. Chodzi o rozwój projektu, rozwiązanie problemu biznesowego, udoskonalenie procesu, czy znalezienie innowacyjnego pomysłu…

Zazwyczaj wydarzenie kończy się ogłoszeniem zwycięzców oraz nagrodami, może to być wdrożenie projektu, rozwinięcie projektu albo nagroda pieniężna.

https://www.traditionrolex.com/47

ED: Hackathony kojarzą się również ze względu na nazwę z branżą IT – czy faktycznie ograniczają się tylko do niej czy dotyczą też innych sektorów?

PK: Absolutnie nie ograniczają się tylko do IT. Są kojarzone z IT, ponieważ pierwszy hackathon, który odbył się w 1999 roku, dotyczył stworzenia oprogramowania i zajmowały się tym faktycznie firmy technologiczne. Sama nazwa powstała z połączenia słów „hakować” i „maraton”.

Lata dwutysięczne to już hackathony prawne, edukacyjne, marketingowe, społeczne… Sami jako firma organizowaliśmy też m.in. Aquathon, podczas którego trzeba było wymyślić rozwiązanie dla gospodarki wodnej. Możliwości tematyki hackathonu są nieograniczone.

ED: Jak myślisz, dlaczego hackathony tak bardzo zyskały w ostatnich latach na popularności? Jakie są zalety tak intensywnych wydarzeń?

PK: Przede wszystkim jest to wyzwanie dla uczestnika. Możliwość podjęcia się jakiegoś zadania, stworzenia czegoś kreatywnego. Ekscytująca jest też wizja nagrody – każdy projekt ma przecież szansę wygrać. Pomysły mogą być też wdrożone w życie.

W zeszłym roku przeprowadziliśmy badanie, w którym badaliśmy, dlaczego uczestnicy chcą brać  udział w hackathonach. Ku naszemu zaskoczeniu w pięciu najważniejszych powodach nie było nagród. Pojawiały się natomiast możliwość sprawdzenia się, wzięcia udziału w wyzwaniach, nauki, networkingu, skorzystania z mentoringu…

ED: Jak to wygląda z perspektywy organizatorów? Dlaczego chcą i coraz liczniej organizują takie wydarzenia?

PK: Hackathony są głównie organizowane przez firmy, które potrzebują jakiegoś innowacyjnego rozwiązania. Wyzwania wyznaczane przez firmy wiążą się z ich realnym zapotrzebowaniem. Jeżeli uczestnik wymyśli coś przełomowego, ten pomysł ma naprawdę szansę na wcielenie w życie i ogromny rozwój.

ED: Czyli w tak krótkim czasie faktycznie da się wymyślić coś, co zostanie zrealizowane w „prawdziwym życiu”?

PK: Tak, absolutnie. Wiadomo, że nie da się tego stworzyć w tak krótkim czasie, ale sam pomysł, prototyp, prezentacja jak najbardziej są w zasięgu.

ED: Czy uczestniczenie w hackathonie np. HackYeah przez laika ma sens? Czy trzeba mieć wcześniej doświadczenie i umiejętności?

PK: HackYeah jest bardzo dobrym wydarzeniem dla osób początkujących. Takie wydarzenia są wartościowe dla laików, ponieważ mogą się sprawdzić pracując w zespole, mają szansę na miejscu skorzystać z doświadczenia mentorów, z równolegle odbywających się prelekcji.

Hackathony, w tym HackYeah, są otwartym środowiskiem, w którym ludzie naprawdę się wspierają, w którym zespoły są bardzo różnorodne – nie składają się tylko z programistów. Można czerpać nawzajem od siebie i przede wszystkim się rozwijać.

ED: Jaka jest rola mentorów na hackathonów? Czy są oni dostępni dla uczestników przez całość wydarzenia?

PK: Niektórzy mentorzy są dostępni przez jakiś czas na miejscu, potem na Discordzie, część jest dostępna tylko online. Zazwyczaj jest tak, że mają określone godziny, w których można skorzystać z ich pomocy. Raczej nie są dostępni przez 24 godziny.

Można do nich podejść. Bardzo często jest też tak, że krążą wśród uczestników, pomagają, pytają, „popychają” projekt do przodu albo mówią co nie działa, co można zmienić.

ED: Wspomniałaś o 24 godzinach, czy to faktycznie wygląda tak, że uczestnicy przez całą noc pracują nad swoimi pomysłami?

PK: Całość zaczyna się od ceremonii otwarcia, po której ogłaszany jest start kodowania, który faktycznie trwa 24 godziny. Uczestnicy oczywiście robią sobie przerwy, niektórzy śpią, część przy komputerach, inni korzystają ze sleeping zone’u, jeszcze inni pracują do ostatnich minut nad projektami. Po zakończeniu kodowania projekty znajdują się na specjalnej platformie. Wyłaniane są najlepsze pomysły, następnie odbywają się pitchingi, podczas których uczestnicy bronią swoich pomysłów. Na końcu ogłaszani są zwycięzcy, wręczane są nagrody…

ED: Czy pitching i realizacja zadania są osobno oceniane, czy ocena jest całościowa?

PK: Całościowa. Dzięki pitchingowi uczestnicy mogą czasami obronić kwestie, które są dla oceniających niezrozumiałe, rozwiać wątpliwości, często okazuje się to bardzo pomocne.

ED: Czy mogłabyś na koniec opowiedzieć trochę więcej o HackYeah? Na czym będzie polegało całe wydarzenie?

PK: HackYeah jest ogromnym wydarzeniem, w tym roku idziemy po rekord świata w ilości uczestników biorących udział w hackathonie. Nie tylko w liczbie uczestników, ale też uczestniczek – rok temu narodziła się nowa inicjatywa – SheHacks. Od roku budujemy społeczność kobiet w branży IT. 

Trzonem całego wydarzenia są wyzwania, w tym roku będzie ich kilkanaście – 2 zadania otwarte i kilkanaście od naszych partnerów. Zadania otwarte są wyznaczane przez nas i opublikowane na naszej stronie. W tym roku ich tematyka to: „Cybersecurity” i „Health & Well-being”.

Chodzi o to, że trzeba stworzyć określone rozwiązanie, projekt. Warto też wspomnieć, że nie trzeba umieć kodować. Wystarczy zrobić fajną prezentację, mieć innowacyjny pomysł. W zadaniach zamkniętych od naszych partnerów bywa różnie, czasami nie trzeba umieć kodować, czasami trzeba. Je również będziemy sukcesywnie umieszczać na stronie. Ważne jest jednak, żeby pamiętać, że zadania partnerskie na stronie są tylko nakreślone, konkretny opis zadania jest ogłaszany ze startem kodowania, żeby nie wymyślać projektów wcześniej.

Tak jak wcześniej mówiłam, najpierw ogłaszamy start kodowania, potem szczegóły wyzwań, uczestnicy łączą się w drużyny od 1 do 6 osób, mogą również poprosić o pomoc w znalezieniu zespołu. Zawsze przed startem kodowania otwarta jest strefa team buldingowa, jeżeli ktoś nie ma zespołu może podejść do tej strefy, a my pomożemy połączyć go z jakąś ekipą. Zespół można też znaleźć wcześniej na naszym Discordzie.

Po ogłoszeniu startu kodowania uczestnicy zaczynają pracę nad zadaniami. W międzyczasie mogą robić przerwy, spać, wysłuchiwać prelekcji, które odbywają się pierwszego dnia. Mogą również korzystać z warsztatów, mentoringu.

HackYeah jest też po prostu fajną imprezą. Będzie bardzo bogata strefa partnerska, w zeszłym roku był m.in. Good Lód, który był fajnym atraktorem, rozbudowana strefa GovTechu, gdzie było selfie 360, symulator lotów itp., ciekawe stoisko BGK – Banku Gospodarstwa Krajowego, na którym czekało wiele konkursów i nagród dla uczestników – warto zobaczyć to na żywo. HackYeah to też pizza, która jak co roku jest dostarczana dla uczestników w nieograniczonych ilościach. Są energetyki, jest networking… Chodzi o to, żeby mieć z tego dobrą zabawę, wyżyć się kreatywnie.

Jest to naprawdę niesamowite wydarzenie – w 2018 roku na HackYeah poznała się para, która rok później na scenie się zaręczyła. Można powiedzieć, że HackYeah łączy nie tylko ludzi z branży technologicznej, ale ludzi w ogóle.

ED: Czyli podsumowując – jeśli, jako osoba kompletnie niezwiązana z branżą IT, zdecydowałabym się pojechać na HackYeah, też mogłabym coś tam dla siebie znaleźć?

PK: Absolutnie tak! Naprawdę każdy znajdzie coś, co może go zainteresować.

Skip to content