Kaligrafia i walka z czarnoksiężnikami - czyli dlaczego warto zacząć angażować się poza szkołą w młodym wieku?

Networking, umiejętności miękkie, staże, doświadczenia zawodowe i wreszcie CV – idąc do szkoły średniej chcąc nie chcąc świat dorosłych ludzi staje się częścią naszego życia. Dlaczego więc warto angażować się poza szkołą w młodym wieku? Odpowiedź wydaje się banalnie prosta – networking, umiejętności miękkie, doświadczenie zawodowe i upragnione wpisy do CV! Przecież studia w takich krajach jak chociażby Holandia czy Wielka Brytania należą do marzeń niejednego licealisty, a tu chodzi nie tylko o nie, ale o pierwszą pracę, staże i stypendia. Właśnie, ale czy na pewno nie o coś więcej?


Jasne, wpis do CV na pewno ułatwi rekrutację na studia, szczególnie te zagraniczne, bo polskie uniwersytety za wyznacznik wartości kandydata na studenta uznają jednak wynik matury, networking to sama w sobie fantastyczna idea, która zakłada jak sama proweniencja słowa wskazuje utworzenie sieci kontaktów, które pozwolą nam na łatwiejszy start na rynku pracy, ale nauka w liceum czy technikum to czas na odkrywanie świata. Brzmi pompatycznie, ale kiedy jak nie właśnie mając 16 czy 17 lat zacząć dowiadywać się co tak naprawdę chciałoby się robić i czy da się to zrobić w jakiś ciekawszy sposób niż angażując się w projekty czy dołączając do organizacji zrzeszających głodnych świata rówieśników?


Trudno przewidzieć, które doświadczenia okażą się dla nas, które spodobają się nam na tyle, że będziemy chcieli z nimi związać przyszłość, bo życie jest z gruntu nieprzewidywalne i jak to się mówi „pisze scenariusze, których nigdy byśmy nie wymyślili”. Znowu brzmi to górnolotnie, ale tak naprawdę jest i tak też się stało w przypadku nie byle kogo, bo samego Steve’a Jobsa. Założyciel Apple’a uczył się kaligrafii. Była piękna, spektakularna wręcz, ale umówmy się – niezbyt użyteczna jednak 10 lat później, kiedy projektował pierwszy komputer ta pozornie bezsensowna umiejętność znalazła swój użytek – komputery Apple’a były pierwszymi z tak dopracowaną typografią. Dlatego jeśli masz zapamiętać jedną rzecz z tego artykułu to właśnie to, że warto próbować.


To teraz trochę prywaty, dzisiaj będąc na studiach jestem bezgranicznie wdzięczna mnie sprzed kilku lat za to, że nauczyła się pisania oficjalnych maili i zaliczyła związane z nimi wpadki te kilka lat temu. Jestem też wdzięczna, że dzięki przeróżnym aktywnością dodatkowym nauczyłam się zarządzania czasem, bo bez tej umiejętności nie przeżyłabym jednego dnia, zwłaszcza że moje studia okazały się być daleko bardziej wymagające niż sobie to wyobrażałam i pomimo mojego względnego „ogarnięcia” jest trudno. Jednocześnie nauczona tą lekcją staram się dzisiaj angażować w różne inicjatywy, zbierając na pierwszy rzut oka zupełnie nie powiązane z sobą doświadczenia, począwszy od tworzenia ankiet dla wolontariuszy, przez organizowanie własnych wydarzeń, na pisaniu artykułów skończywszy, z nadzieją, że za kilka lat będę sobie wdzięczna za te umiejętności. Znowu pompatycznie…angażowanie się też jest po prostu FAJNE. Wspominając liceum naprawdę ostatnia rzecz, o której myślę to sprawdzian z matematyki, na który tak trudno było mi się przygotować, a pamiętam raczej te wszystkie wyjątkowe momenty, kiedy na przykład dostałam klucz do szkolnej piwnicy, żeby znaleźć w niej rzeczy potrzebne do organizacji wydarzenia… Ta perspektywa starszej koleżanki brzmi może trochę naciąganie, ale tak serio jest i chciałabym uspokoić wszystkich tych, którzy się boją, że nie dadzą rady – dacie.


Możliwości jest bezliku, można zaangażować się w projekt już istniejący, można najzwyczajniej w świecie znaleźć wakacyjną pracę albo nawet taką na rok szkolny (niezmiernie podziwiam osoby, które są w stanie to ogarnąć), można znaleźć staż albo stworzyć własną akcję. Przy okazji zapraszam też do rekrutacji do naszego zespołu, która nadal trwa! Skorzystajcie też z naszej bazy ofert. Każde z tych doświadczeń nauczy nas nowych rzeczy zarówno tych ściśle praktycznych jak i tych związanych na przykład z naszymi reakcjami na różne, stresowe sytuacje, a w najgorszym przypadku pozwoli nam wyeliminować działania, których już na pewno nigdy w życiu i za żadne skarby świata nie będziemy chcieli się podejmować.


Angażowanie się i modne wychodzenie ze strefy komfortu to też nauka ponoszenia porażek. Umiejętność kluczowa wręcz dla młodego, a właściwie każdego, człowieka. Czasami zdarzy się tak, że zorganizowane przez nas wydarzenie nie spotka się z żadnym zainteresowaniem, czasami wyślemy sto pięćdziesiąt maili do różnych organizacji i wszystkie pozostaną bez odpowiedzi. Deprymujące prawda? Jednak, właśnie, gdy coś nie wychodzi mamy szanse najwięcej się nauczyć, czasami będzie to wskazówka co należy poprawić, co robimy źle, a czasami informacja, że maile nie zawsze są skuteczne.


Ktoś kiedyś powiedział, że najlepszymi ilustracjami są przykłady z życia (poza debatami oksfordzkimi – tam zdecydowanie nie) więc teraz kolejny przykład, tym razem prawie z życia. Harry Potter, śmiem twierdzić najsłynniejszy nastolatek, dostał pracę nie napisawszy egzaminów końcowych, jak tego dokonał? Zdobywając doświadczenie, dlatego życzę Ci drogi czytelniku żebyś miał siłę szukać i próbować, i żebyś znalazł ścieżkę dla siebie.

Wróć